Autorefleksje z akcji Biegnij Warszawo. 4.10.2009r. Alicja Wińkowska i Tomasz Szypszak.


Tekst nadesłany przez klubowiczów Alicję Wińkowską i Tomasza Szypszaka.

Bieg „okiem Tomka”.

04-10-2009 na linii startu przy ulicy Łazienkowskiej stanęło wraz ze mną ponad 11000 runnersów.Atmosfera była wspaniała, uczucie nie do opisania. Las uniesionych rąk przy wspólnej rozgrzewce, skłony, wymachy, przysiady, w koło królował niebieski kolor.
Bieg był podzielony na dwa sektory. Pierwszy sektor umiejscowiony przy samym starcie dla VIPÓW oraz dla biegaczy z numerami do 5000.
Dość szybko zarejestrowałem się przez internet, dlatego też dostałem numer 4522 dający mi prawo startu z pierwszego sektora.
Niestety znalazła się duża liczba niecierpliwych fanów runningu z wyższymi numerami którzy zajęli miejsca w pierwszym sektorze, więc musiałem zająć miejsce z tyłu. Przy takiej liczbie startujących osób ochrona nie mogła poradzić sobie z takim stanem rzeczy więc szansa na wykręcenie lepszego wyniku zmalała.
O godz.11:20 cały ten tłum ruszył wraz ze mną do marszu. Pierwsze dwa kilometry minęły gładko bez żadnej komplikacji lecz na trzecim niespodzianka.
Przed nami długi , kilometrowy znaczny podbieg i prosto od czoła silny wiatr.
W pocie czoła udało się go pokonać (przydały sie treningi podbiegów) i wybiegliśmy na prostą. Dalej poszło już łatwo, trasa bardzo równa, brak ruchu samochodowego. Wszystko bardzo ładnie wydzielone a trzeba pamiętać że bieg odbywał się najbardzej ruchliwymi ulicami Warszawy (Marszałkowska, Solidarności, Nowy Świat). Dużym utrudnieniem w takim masowym biegu jest sam tłum, ciężko przyspieszyć, wyprzedzać można tylko po chodniku. Pogoda była sprzyjająca, gdyby nie zrywający się czasami silny wiatr byłaby idealna do biegu.
Dużym plusem było oznakowanie każdego przebiegniętego kilometra wielkimi flagami oraz niesamowity doping Warszawiaków, którzy tłoczyli się na każdym mijanym wiadukcie, skrzyżowaniu czy na zwykłych chodnikach. Słychać było szczere słowa zachęty, brawa oraz aplauz dla wszystkich biegaczy.
Po tych wszystkich wrazeniach z trasy kolejna niespodzianka. Pod koniec dziewiątego kilometra aż praktycznie do samej linii mety niesamowity zbieg , tak stromy że leciało się jak na skrzydłach aniołów.
Na mecie dla wszystkich biegaczy czekał mały poczęstunek w postaci pożywnych wafelków, które można było zjadać bez żadnych ograniczeń.
Nie zabrakło także butelkowanej wody oraz bardzo ładnych medali pamiątkowych w kształcie koszulki z napisem Biegnij Warszawo.
Bieg odbył się w super atmosferze, był świetnie zorganizowany a wyniki będzie mozna podejrzeć na stronie biegu w ciągu kilku najbliższych dni.
Sądzę że poprawiłem swój wynik z debiutu na 10 km z biegu Powstania Warszawskiego.
Pozdrawiam. Tomasz Szypszak.

Bieg „okiem Ali”.

Co mogę o swoim biegu:
Fajnie że był Kuba (syn Alicji), był moim motywatorem, bardzo skutecznym. Poprawiłam wynik o 3 minuty tj. mój czas 1.02,10. (a myślałam że będzie poniżej godziny). Ale biegnąc, nie zatrzymałam się ani razu, czyli robię postępy!
Impreza bardzo udana, trasa dobra, mnóstwo ludzi - po raz pierwszy biegłam w takim tłumie, miło było wyprzedzać słabszych:))))- są tacy he he
Pozdrawiam Ala.