Debiut Macieja w dogtrekkingu. 31.07.2010 Inowrocław.


Nie jest to jakaś niezwykła opowieść bo takie historie zakończone „Happy Endem” na szczęście zdarzają się każdego dnia. Bohaterem jest pies, który jeszcze na początku sierpnia 2009 roku zagubiony i wyczerpany błąkał się w okolicach sochaczewskiego zalewu. Pies bał się ludzi a oni go nie chcieli. Jak się później okazało była to suka, która dość przypadkowo znalazła swoich wybawców. Opuszczonym jak się trochę później okazało owczarkiem niemieckim zaopiekowało się małżeństwo biegaczy i fanów marszu z kijkami z Klubu Maratończyka Aktywni Sochaczew.

Na początku znajomości nic nie zapowiadało, że jest to przepiękny rasowiec, który zaniedbany bardziej przypominał pogardzanego przez wielu ludzi o twardych sercach mieszańca, jakich wiele niestety kręci się w mieście i okolicy. Suka miała groźną chorobę skóry nużycę i wyglądała jak worek kości. Choroba częściowo pozbawiła sukę sierści. To co zostało z włosów na kościach było skotłowane. Zdecydowano, że będzie się wabiła Diana. Przez pierwsze dni znajomości trudno było bardzo bojącą się ludzi Dianę pogłaskać ponieważ tam gdzie powinny być mięśnie była tylko skóra i kości.

Suka i nowi właściciele szybko przypadli sobie jednak do gustu. Przez pierwsze tygodnie Diana dochodziła do siebie. Dopiero, kiedy nabrała sił przeszła terapię w sochaczewskiej lecznicy tak, że po około dwóch miesiącach mogła swobodnie już towarzyszyć w codziennych treningach biegowych i marszach z kijkami do Nordic Walking. Na początku maszerował dwa metry za nowymi właścicielami. W ten sposób po prawie roku czasu z pogardzanego przez ludzi bojaźliwego czworonoga bez przyszłości, przeistoczył się w ładnego podziwianego przez większość otoczenia owczarka niemieckiego, który prawie codziennie pokonywał podczas wspólnych treningów od 5 do nawet 15 km. Nic jednak nie wskazywało, że Diana miała szansę w rywalizację z psami specjalizującymi się w sportach coraz częściej uprawianymi wspólnie przez właścicieli i ich czworonogów. Są to głównie psy rasy hasky czy malamut.

Stosunkowo niedawno nowi właściciele postanowili wykorzystać to, że pies z radością towarzyszy im na treningach i nie widać po nim zmęczenia a po wysiłku pies jest na swój sposób szczęśliwy. Wpływ na nowe decyzje miała też często towarzysząca właścicielom i suce tęsknota po rozstaniu na jedną lub dwie doby z psem podczas dalekich wojaży na coraz liczniejsze zawody Pucharu Polski Nordic Walking. Były to dalekie wyprawy na przykład do Gdańska, Koszalina lub Limanowej. Należało coś zrobić, ażeby była szansa wystartowania w zawodach bez potrzeby wielogodzinnej rozłąki z ulubieńcem. Taką szansę daje udział w nowych formach aktywnej rekreacji człowieka i psa, jakim od niedawna w Polsce jest mało jeszcze znany dogtrekking. Większość zawodów odbywa się na południu Polski lub Czechach. Wcześniej już w Polsce były uprawiane sporty zaprzęgowe i bikejoring (jazda na rowerze ciągnionym za pomocą specjalnej uprzęży przez psa w terenie) i canicross (bieg z psem na specjalnej smyczy z amortyzatorem). Jednak pokazany w internecie świat dogrekkingu zrobił na właścicielach Diany większe wrażenie i postanowili popróbować swoich możliwości i sprawdzić czy Diana będzie chciała biegać po lesie z panem, który szuka kolejnych punktów na mapie. Dogtrekking to sposób na aktywną rekreację dla każdego, a w szczególności dla tych którzy lubią spędzać czas wśród pięknej przyrody, w towarzystwie swojego najwierniejszego przyjaciela - psa.

Człowiek w duecie z psem pokonuje ustaloną trasę, poruszając się w kierunku kolejnych punktów kontrolnych, które naniesiono wcześniej na mapę. Jest też odmiana rodzinna tej konkurencji, gdzie na trasę wyrusza jeden pies a punktów w terenie szuka cała rodzina. Człowiek idąc lub biegnąc dostosowuje tempo marszu do swoich możliwości oraz kondycji fizycznej psa. Właściciel i pies decydują o postojach. Właściciel w plecaku zabiera pokarm dla psa, miskę i zapas wody. Jest to nie tylko wspaniała okazja do rekreacji z psem ale i także możliwość włączenia się w akcję charytatywną na rzecz zwierząt ze schronisk, bowiem całość dochodu z kwot wpisowych wszystkich zawodników przeznaczona jest na zakup niezbędnego wyposażenia dla zwierząt ze schronisk. Co do wyposażenia, to nie ma tu kosmicznych technologii. Dobrze jest, gdy pies porusza się w szelkach i połączony jest z człowiekiem za pomocą liny amortyzującej, przypiętej do pasa biodrowego. Chodzi głównie o to, by i nam, i psu było wygodnie. Dopuszczalne jest także wędrowanie z psem w obroży i trzymanie go na smyczy trzymanej w ręce. W ostatni dzień lipca w lasach pod Inowrocławiem rozegrano drugie z kolei zawody w ramach Pucharu Kujaw w Dogtrekkingu. Wśród startujących na dystansie 19 km pojawili się po raz pierwszy Józef Maciej Brzezina KM Aktywni Sochaczew z psem Dianą. Większość startujących to miłośnicy i hodowcy psów z Pomorza i okolic Bydgoszczy ale nie zabrakło też par z innych regionów Polski. Największą zagadka było jak będzie się zachowywała bardzo bojaźliwa Diana, która szerokim łukiem mija każdego napotkanego człowieka. Porażka i brak możliwości uczestnictwa w rywalizacji wkalkulowano w tą wyprawę do lasów nadleśnictwa Gniewkowo. Dodatkową trudnością było to, że start zaplanowano na godzinę 21.00, a więc rywalizacja odbywała się w nocy. Był to ukłon w stronę psów, którym w nocy nie przeszkadza upał, który mógł w ostatni dzień lipca utrudnić życie ludziom i psom. Właściciele razem z psami wystartowali na dwie trasy – 39 km (4 pary) i 19 km (25 par w konkurencji indywidualnej) i 10 psów z właścicielami w konkurencji rodzinnej.
Obawy co do psychiki Diany (strach przed ludźmi) okazały się przedwczesne bo Diana po chwilowych wahaniach ostro ruszyła z panem na trasę i nie zamierzała łatwo sprzedać skóry mijając właścicieli i ich przepiękne psy północy. Diana tylko czasami kiedy natrafiła na ślady dzikich zwierząt przystawała by po chwili powracać do rywalizacji. Na całej trasie nie trzeba było namawiać Diany do wysiłku. Gdy tylko w lesie pojawiały się w oddali światła latarek przeczesujących teren w poszukiwaniu punktów kontrolnych Diana jeszcze ostrzej ciągnęła swojego właściciela do przodu. Jak się okazało po znalezieniu wszystkich punktów właściciel z Dianą bez większego zmęczenia dotarli na metę na drugim miejscu w konkurencji na dystansie 19 km. Było to duże zaskoczenie szczególnie dla Pani Diany i drugiego przygarniętego psa Karola, którzy na polanie obok leśniczówki czekali przy ognisku na Dinę. Wynik uzyskany w debiucie w nowej konkurencji dla Józefa Macieja i Diany otwiera duże możliwości w ewentualnych kolejnych startach w dogtrokkingu (wszak w Polsce odbywają się również cyklicznie zawody Pucharu Polski w dogrokkingu) lub semicrossie. Na pewno w Sochaczewie i okolicy jest wiele podobnych Dian, które są w stanie wspólnie z właścicielami rywalizować w pięknie położonych leśnych trasach i przyczyniać się pośrednio do wspierania porzuconych i zaniedbanych psów, których wokoło siebie mamy wiele ale staramy się ich nie zauważać. Dla tych, którzy mieli by ochotę zapoznać się z większą ilością szczegółów na temat mało znanego jeszcze dogtrekkingu odsyłamy na stronę internetową www.dogtrkking.maszer.com.pl

WYNIKI ZAWODÓW W INOWROCŁAWIU

Dystans Mid (19 km)
Mężczyźni
1 PIECHOWNIK Przemysław & Saba
Maraton Leszno 2,32.00
2 BRZEZINA Józef Maciej & Diana
KM Aktywni Sochaczew 2, 33. 00

3 JASIUKIEWICZ Grzegorz & Erika
Schronisko Bydgoszcz 2,45.0