Półmaraton Szlakami Walk nad Bzurą - moja droga przez mękę!!! - relacja Ewy Lipiec 4.09.2011r.


04.09.20011 - Półmaraton Szlakami Walk nad Bzurą - moja droga przez mękę!!!!!!!

Nie bardzo przygotowana, walcząca z przeciwnościami losu postanowiłam pokonać trasę półmaratonu. Swoją pomoc zaoferował mi sam prezes naszego Klubu "Aktywni" Sochaczew Rafał Milczarek. Wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, że pomoc ta okaże się bezcenna.

Start z pod kościoła w Kamionie, Rafał ze mną, mijamy Witkowice - 5 km. przychodzi pierwszy kryzys, Rafał się martwi ale wspiera, nie pozwala myśleć o wycofaniu.

Biegniemy dalej, 7-8 kilometr sytuacja się powtarza znów jestem bliska wycofania z biegu ale Rafał - mój dobry duszek jest przy mnie i nie pozwala nawet myśleć o rezygnacji
Jesteśmy w Żukowie, mamy za sobą pół trasy, kolejny kryzys, Rafał nie daje myśleć o wycofaniu mówi, że jak weszłam w to g....... to muszę z niego wyjść.

Od Żukowa Rafał wylał na mnie kilka litrów wody, którą dostarczał kolega mojej córki.
Na skrzyżowaniu Żuków - Chodaków moja córka zorganizowała kibiców, była nawet moja mama, był to 15-ty kilometr ale ja już wtedy widziałam i słyszałam tylko Rafała.
Około 3 km do mety Rafał wziął mnie za rękę (którą im bliżej mety ściskałam mocniej) i ciągle powtarzał - musisz truchtać, musisz truchtać...

I tak dotarliśmy do mety.
A tak w jednym zdaniu mogę to wydarzenie określić:

TRASA - GEHENNA
META - WIELKA RADOŚĆ
POMOC RAFAŁA - BEZCENNA
DZIĘKUJĘ RAFAŁ, NIGDY CI TEGO NIE ZAPOMNĘ, JESTEŚ SUPER PREZESEM
I SUPER KOLEGĄ.